poniedziałek, 30 września 2013
Ostatni dzień
Niebo zasnute chmurami czasem tylko się przejaśnia. Wybrałam się pooddychać na koniec tym wilgotnym powietrzem i jak rok temu prawie z parasolem nad głową i w chlupiących butach. Tylko tym razem pod nogami zwiędłe żółte liście... i stwierdziłam że na koniec zaszaleję, więc weszłam do Starbucksa po gorącą "pumpkin spicy" kawę, dynie wszelkiego rodzaju teraz są w modzie przed Halloween, więc i dynię z kawą zmieszać można. Z dymiącym kubkiem rozkosznie mlecznej słodyczy deszcz przestał być dokuczliwy, za to nachalnie wtulił się we włosy. Biegał po ulicach i skakał ze szklanych wieżowców... wesołe to Vancouver :).
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Piękna przygoda :)
OdpowiedzUsuń