niedziela, 1 września 2013

Japończyk pod młotek

Zataczamy powoli koło jak w azjatyckim pojmowaniu czasu. Wczoraj poszła pod młotek ravka, więc dziś tak jak pierwszego dnia po przyjeździe, czyli dokładnie w nowy rok 2013, odwiedziliśmy autobusem Mount Grouse. Życie bez samochodu wymaga pewnej gimnastyki, ale ma też swoje plusy... cudowną lekkość bytu.

Największa kotwica została odcumowana i cały wrzesień będziemy sobie dryfować ;). Ale tu takie poetyckie skojarzenia a walka znów była zawzięta. Tym razem nie chińska mafia, a hinduscy naciągacze nas dopadli. Po opublikowaniu ogłoszenia o sprzedaży na trzech znanym portalach, zostaliśmy zasypani mejlami i telefonami, że pan X zapłaci nam od razu 500$ więcej, tylko nie może osobiście, więc przyśle agenta po samochód a sam zapłaci przez PayPal. Albo że pani Y bardzo pragnie kupić samochód dla bratanka, ale mieszka w Toronto, a on w Vancouver, więc żeby mu zrobić niespodziankę, to przyśle agenta i zapłaci przez PayPal. Że pan Z pływa na statkach, ale od dawna chcieli z żoną taki samochód; ona jest teraz na wakacjach, ale on rozumie że nie będziemy czekać, więc przyśle agenta i zapłaci przez PayPal. Jeden gość nawet przyjechał po zmroku oglądać auto z żoną i z dziećmi, po czym wysłał mejla, że rusza w podróż służbową, ale bardzo mu auto odpowiada, więc sfinalizujmy transakcję i od zapłaci przez PayPal. I takich historii można by mnożyć na pęczki. Po pierwszej wiadomości aż podskoczyłam, że świetnie szybko autko pójdzie, ale jak przyszły kolejne 2 z tym PayPal'em to się zaczęliśmy zastanawiać.  I wyszperaliśmy, że jest to jeden z prostszych sposobów wyłudzenia pieniędzy. Działa tak, że nabywca robi przelew przez PayPal i sprzedający widzi pieniądze na koncie, więc oddaje kluczyki i samochód agentowi. Następnie kupujący oznajmia że towaru nie otrzymał i żąda zwrotu pieniędzy. I z tego co piszą, dostaje je z powrotem, bo bank nakazem sądu robi przelew zwrotny. No i powiedzcie, czy to nie dziki kraj!!!??? ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz