"To są normalnie jakieś zmulone siroty obrzygane. Nic tutaj po ludzku nie działa. To normalnie jest przegięcie pały. Nie można zrobić przelewu jak człowiek, żeby ustanowić automatyczną spłatę karty kredytowej trzeba wydzwaniać na infolinie (nie mówiąc o tym ze karta kredytowa działa tak, że jak się ma limit kredytu 1000$, to zabierają tą kasę i blokują te 1000$).
Większość systemów to jakieś stuby, jak się chce coś zrobić to wywalają internal error.
Gdzie by się nie zadzwoniło to są debilne automaty, każdy tel trwa minimum 10 minut żeby się w końcu doklikać do operatora.
Codziennie na komórkę dzwoni automat z reklamą i jest na tyle bezczelny, że każe jeszcze do siebie oddzwaniać.
A potem przychodzi list z pogróżkami, że prąd odłączą. A przedpłatę ustawialiśmy pięć razy i mimo najlepszych chęci, nie da tych dolarów przesłać.
Że niby banki w Europie są niebezpieczne a tutaj bezpieczne? No jasne że bezpieczne, jak chłop ma ukraść jak nic nie działa?!
No to po po prostu nie da się, noniedasię!
K..wa no!!!"
To był Dominik po kilkukrotnej próbie zapłacenia za komórkę, ustawienia automatycznej spłaty karty i skonfigurowania przelewów za prąd oraz kilku próbach zapłacenia zaległego rachunku, który miał się spłacać automatycznie
A na spokojnie podsumowuje, najbardziej mi tutaj przeszkadzają debilne systemy płatności. Potem zdzierstwo na każdym kroku: forma relokacyjna oferująca super przeprowadzkę i zwiedzanie miasta, super ściemy atrakcje turystyczne typu "suspension bridge", które nie nadają się na nic. Generalnie za wszystko trzeba płacić, ostatnim szczytem było 20$ które zainkasowali za rozpatrzenie wniosku na zniżkę na ubezpieczenie na samochód.
Ale żeby nie było, że tylko Dominik zrzędzi, to mu będę wtórować :-).
Nie da się pójść z dzieckiem tak po prostu do pediatry. Trzeba mieć skierowanie od lekarza rodzinnego. Więc po sprawdzeniu ubezpieczenia i upewnieniu się że już możemy chorować, zarejestrowałam nas do pani dr Ma Khin Thida, na pierwszy rzut oka Hinduska. Pani wielce szanowna doktór spóźniła się godzinę, po czym popatrzyła kątem zza grubych, opadających na czubek nosa okularów i puściła komentarz o jakimś niskim poziomie angielskiego wśród przybyłych do Kanady obcokrajowców, że my niby stanowimy wyjątek. Po czym posłuchała serduszko i płucka, zapytała o objawy i przepisała tabletki na zbicie gorączki. Jakbyśmy nie wiedzieli jak zbijać gorączkę i czym, szczególnie że ta przeszła już trzy dni wcześniej. Po czym na chwilę, jak mi się w pierwszym momencie zdawało, wyszła. Spokojnie więc ubrałam Malucha i czekaliśmy z naszą listą tematów równie ważnych co pierwsza przyczyna wizyty. Ale wielce szanowna nie wróciła. Panie w recepcji przeprosiły, ale poszła do innego gabinetu i nie było rady. Spakowałam złość do kieszeni, bo co biedne Panie w recepcji mogą poradzić na to że zainkasowały na wejściu 120$ za godzinę spóźnioną wizytę, która trwała może 7 minut i nie wniosła absolutnie nic do naszego, co by nie mówić, dość już odchorowanego stanu zdrowia Malucha."
To co się wyprawia z prawem jazdy jest czystą paranoją. Po pierwsze radośnie dowiedzieliśmy się przy podejściu do egzaminu praktycznego, że jeśli nie zdamy to odbierają nam prawko i zostaniemy zdegradowani do poziomu, na którym nie można jeździć samemu, tylko z osobą bardziej doświadczoną. Nie żebyśmy kilkanaście lat nie jeździli już po tym świecie, bez żadnego wypadku i nawet bez mandatu (noo... poza nieprzepisowym parkowaniem). No i to jest kicha, bo jak będziemy teraz chcieli pojechać do USA albo gdziekolwiek to bez prawka ani mru-mru. Szczęście w tym nieszczęściu, że Dom zdał i teraz przynajmniej w weekendy możemy ruszyć się autem. Ale co to w ogóle jest, żeby odbierać dokument wydany w ojczystym kraju i go niszczyć?! Że też jeszcze żadna komisja w Polsce się nie zebrała i nie ukróciła tego jakże haniebnego procederu, godzącego w nasze konstytucyjne prawo do przemieszczania się. Tak, tak, dobrze się domyślacie, tylko Dom zdał ;-).
I tym jakże swojskim akcentem marudzenia, kończymy dzisiejszy dzień. To se k... polatałam.
ja tu po dlugiej nieobecnosci wpadam po achy i ochy a tu prosze.. komedia pierwszej wody!
OdpowiedzUsuńchorutkowi zyczymy zdrowia - polecamy paracetamol, tran i czosek i szeroki łuk do omijania służby zdrowia!!
a rodzicom przypominamy, że w Polsce duuużo gorzej oczywiście ;)
oczywiście wszędzie dobrze gdzie nas nie ma ;)
Usuń