poniedziałek, 21 stycznia 2013

Trzy kopce

Taki nasz Piłsudskiego, Kościuszki i Wandy. Trzy kopce wokół Vancouver wpisane we wszystkie przewodniki, wycieczki i główne atrakcje, szczególnie dla narciarzy, ale nie tylko. Najbliższy, oddalony 12km od centrum Grouse Mountain (The Peak of Vancouver) słynie z tego że wbiegnięcie na niego wyznacza stopień bycia "fit" wśród lemingów korporacyjnych. Bo otóż tak oto "lifestyle" jest mega zdrowy, sportowy i outdoorowy. Mogę się schować z moim tuptaniem z wózkiem. Jeszcze mi się nie zdarzyło nikogo minąć, a czasem wyprzedają mnie piechurzy :-D. No ale na szczęście na Grouse jest też kolejka i można wygodnie wywieźć tyłek na jakieś 1000mnpm, potem tylko kawałek podejść na szyt. Kolejny kopiec to Cypress Mountain, już znacznie dalej, bo 30 km od cetrum ;-). Podobnie jak dwa pozostałe super na nartki, ale nadaje się też na turowanie lub rakiety śnieżne. A jak tego brak, bo jeszcze nie nabyliśmy, to z buta też daje radę. Wprawdzie patrzą na nas jak na wariatów, bo sami hopla mają na punkcie bezpieczeństwa. Trasy oznaczone tyczkami co 5 metrów, jak tylko ścieżka wychodzi poza szlak, to 4 tablice wbite, informujące o niebezpieczeństwie lawin, przepaści, spadających kamieni, gryzli i żarłaczy ludojadów. No ale nic to, co zrobisz? - nic nie zrobisz. I na koniec Seymour Mountain. To już poważna wycieczka i nawet trochę czuliśmy nogi po zejściu. Chociaż ćwiczymy podejścia, spindrając się, jak tylko się da, na 9 piętro po schodach. No co? Trzeba trenować przed czanem! PS. Zespuł się Enter i nie mogę zrobić odstępów między akapitami :-/. Ach ten mac, a może to google+, już sama nie wiem.

4 komentarze:

  1. Tyle dni i jeszcze nie ma skiturów... no ja nie wiem co o tym myśleć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tury zostały w Polsce, bo stwierdziliśmy że tu w świeżutkie, śliczniutkie, nowiutkie się zaopatrzymy. Źle stwierdziliśmy. Ani wielkiego wyboru, alni nie leciutkie, ani nie taniutkie ;-). Ale po ostatnim wypadzie Magdy: https://plus.google.com/photos/112713419282617847485/albums/5835725674484541377
      kusi mnie żeby jednak jeszcze raz przeglądnąć sieć w poszukiwaniu.

      Usuń
  2. Moja pierwsza reakcja: jakie grizli? Grizli w mieście? Pączki przy sobie noś, a jak spotkacie jakiegoś sztuka z Kubkiem, to udawajcie padlinkę, jako wieszcz nasz litewski obwieszcza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Specjalnie dla Ciebie upoluję taką tablicę z ostrzeżeniem przed gryzli :-). Łatwiej będzie padlinę udawać niż pączki upolować, no chybaże pączki zastąpimy brownie... mniami, mogą niedoczekać spotkania z misiem :-D.

      Usuń