Jeden pączek, drugi pączek, potem jeszcze trzy, wszystkie pączki już wyżarte i to wyżarte w mig.
No i kto się doliczy ile to pączków i czy wystarczy, by zapewnić sobie szczęście na cały rok? No tak, tak, jedzone w tłusty czwartek pączki mają - według ludowych wierzeń - zapewnić nam szczęście. Szczęśliwe te nasze brzucha, szczęśliwe :-D.
Nam w tym roku pączki udało się nawet upolować w polskim sklepie, ale dzisiejszego dnia nie doczekały :-D. Mniami!!! Żeby nie mylić z Majami, albo z Maiami Beach, bo gdyby żyli Majowie na Maiami to na pewno pączków by nie jedli. A co by jedli? Tego w googlach nie znalazłam. Jednak nie taki google mądry jak go malują.
Mogę za to opowiedzieć co my jemy, prócz już wspomnianych pączków. Podobnie smażone to tempura, a wraz z nią sushi, teryaki i inne azjatyckie smaki. Barów i restauracji Sushi w Vancouver jest 212, 44 tajskie, 17 malezyjskich, 96 hinduskich. Nawet takie egzotyczne kuchnie jak mongolska, wietnamska czy koreańska, czy nawet himalajska, cokolwiek może to znaczyć.
Tak więc eksperymentujemy, najczęściej kończąc na sushi, które jest - uwaga - najbardziej pospolitym zestawem lunchowym.

Policzyłam. 5 pączków, ale widzę przeprowadzone badanie co do liczby lokali gastronomicznych wg kraju i są statystyki :)
OdpowiedzUsuńRuda, te dane specjalnie dla Ciebie :-). A ile statystycznie pączków zjada przeciętny Kanadyjczyk w roku?
UsuńSkoro kuchnia japońska już obczajona, polecam Wam momosy u Chińczyka, a także palak paneer oraz daal makhani u Hindusa i koniecznie zamówcie do tego pieczywo naan. Smacznego :)
OdpowiedzUsuńHuhuhuhu, no to będziemy obczajać. Póki co, dziś tajskie na obiad green curry z krewetkami i pad thai :-). No to następny atak na Hindusa :-).
UsuńKuchnia himalajska to pewnie jakieś liofilizowane smakołyki;).
OdpowiedzUsuńzazdraszczamy okrutnie tych nadmorskich i oceanicznych smakow - enjoy!
OdpowiedzUsuń